Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages

Marcin Malmon

MRICS REV

Szczerze o nieruchomościach

Tekst przeczytasz w 2 min.
Print Friendly, PDF & Email

Jak można by ulepszyć system oceny pracy rzeczoznawców majątkowych

Od dłuższego czasu w środowisku zawodowym rzeczoznawców majątkowych da się słyszeć głosy postulujące zmiany w systemie oceny pracy rzeczoznawców majątkowych. Skłoniło mnie to do zebrania głównych spostrzeżeń dotyczących tego zagadnienia. Oczywiście nie jest to jakaś dogłębna analiza a jedynie wskazanie głównych punktów, w których moim zdaniem mogą tkwić przyczyny zgłaszanego niezadowolenia. Prawdopodobnie też będę je uzupełniał w przyszłości.

Celowo nie rozgraniczam tutaj postępowań dyscyplinarnych przed KOZ oraz oceny operatów przez organizacje zawodowe. Te systemy muszą bowiem działać równolegle i oba muszą być skuteczne. Ich obecny kształt wydaje się wymagać pewnych korekt uwzględniających doświadczenia blisko 30 lat istnienia naszego zawodu w Polsce. Które zatem obszary można by wskazać za potencjalnie wymagające korekty?

  • brak wyraźnego i jednoznacznego określenia zakresu kompetencji KOZ i komisji arbitrażowych/oceniających
  • brak zasady tzw. „powagi rzeczy osądzonej” (res iudicata) – operat raz oceniony nie powinien już nigdy więcej być oceniany, chyba że w toku instancji
  • brak prawdziwej instancyjności postępowań (zanim sparawa trafi do sądu, co powinno być środkiem nadzwyczajnym) – np 1. Instancja: stowarzyszenia, 2. Instancja: Federacja + środek nadzwyczajny: skarga do  sądu
  • Brak instytucji Rzecznika Dyscyplinarnego, który badał by wstępnie sprawę przed wszczęciem postępowania dyscyplinarnego i ewentualnie formułował zarzuty
  • brak wymogu aktywnej pracy w zawodzie względem członków komisji. Moim zdaniem przed każdą nową sprawą członek zespołu oceniającego powinien wykazać co najmniej X (np. 20?) wykonanych wycen w ostatnim roku plus odpowiednią liczbę zdobytych punktów szkoleniowych (moim zdaniem co najmniej 150% – 200% liczby wymaganej od „szeregowych” rzeczoznawców)
  • brak wymogu ustawicznego kształcenia wyższego niż „szeregowych” rzeczoznawców np. podwójna liczba wymaganych godzin szkoleniowych, plus wykazane doświadczenia praktyczne w wycenach tego samego typu co wycena oceniana
  • wymagające dopracowania regulacje prawne będące obecnie hybrydą postępowania administracyjnego/ karnego/ cywilnego, na co coraz częściej zwracają uwagę prawnicy
  • powierzenie oceny pracy rzeczoznawcy ministrowi, który jednocześnie stanowi standardy zawodowe a czasem nawet jest zamawiającym wyceny (skutek: poważne ograniczenie niezależności rzeczoznawców). To jak połączenie władzy ustawodawczej z sądowniczą, w dodatku pozostającą niekiedy w konflikcie interesów

Statystyki są bezlitosne. Zdecydowana większość ocen zarówno w komisjach oceniających, jak i KOZ jest podobno negatywna. Twierdzenie, że trafiają tam po prostu te „najgorsze” przypadki nie jest dobrym wyjaśnieniem. Ja widzę w tym raczej przejaw podejścia osób oceniających. Warto byłoby zmodyfikować system oceny pracy rzeczoznawców tak, aby częściej napominał i wskazywał dobre praktyki, niż tylko karał.

Może zainteresuje Cię też:

Czy zbieranie referencji narusza niezależność rzeczoznawcy?

Zautomatyzowane modele wyceny (AVM)

Wątek szekspirowski w ustawie o gospodarce nieruchomościami

secretcats.pl - tworzenie stron internetowych